Polska Tygodniówka
NEAR 90 fm - Live Streaming
Katalog


James Joyce i jego Dublin


125 lat temu, 2 lutego 1882 roku, w Rathgar na przedmieściach Dublina przyszedł na świat najwybitniejszy powieściopisarz XX wieku James Augustine Joyce. Rocznica urodzin autora „Dublińczyków” i „Ulissesa” jest okazją do przedstawienia sylwetki tego niezwykłego i ekscentrycznego herosa pióra. Życie i twórczość J. A. Joyce’a związane jest z Dublinem w jedną nierozerwalną całość, nawet wtedy, gdy tworzył poza ojczyzną.



Miłość pełna nienawiści...

James Joyce to jedna z najbar­dziej kontrower­syjnych postaci współczesnej lite­ratury. „To najbar­dziej dziwna osoba, którą dano było mi spotkać.” - pisał w liście do przyjaciela Tomasz Mann – au­tor „Czarodziejskiej góry” i „Doktora Faustusa”.
James Joyce to piewca Dublina i jego mieszkańców, wielki mi­łośnik tego miasta, ale i jego najzagorzalszy krytyk zarazem. Aby poznać klimat utworów Joyce’a, prozaicz­nie nie wystarczy ich tylko przeczytać. „Dublińczycy” , „Portret artysty z czasów młodości”, czy nieśmier­telny „Ulisses” to labirynty symboli i odnośników hi­storyczno – obyczajowych i liczne nawiązania i inter­pretacje do życia Dubliń­czyków przełomu wieku XIX i XX.
Joyce kochał i nienawidził Dublina. Tymi samymi uczuciami da­rzył swoją ojczyznę, którą często na kartach swoich utworów (wykorzystując podobieństwo brzmienio­we – onomatopeiczne) na­zywał „Errorland”, zamiast „Ireland”. Joyce jako miłośnik Irlandii i jednocześnie jej najzagorzalszy krytyk i przeciwnik, piętnował obskurantyzm, brak logicznego myślenia i rozliczne przywary rodaków, w szczególności alkoholizm i … totalny brak logiki i racjonalnego myślenia.

Foto 1: Złożony chorobą James Joyce zmarł 13 stycznia 1941 roku w Zurychu. Szczęśliwie doczekał wydania swojej ostatniej powieści „Finnegans Wake” (pierwsze wydanie książki ukazało się w maju 1939 roku, nakładem londyńskiego wydawnictwa Faber & Faber).

Śledząc biografię J. Joyce’a nasuwa się reflek­sja, że był to człowiek pełen sprzeczności, osoba którą targały dwa dajmoniony – duchy sprawcze dobra i zła, smutku i radości, osa­motnienia wewnętrznego i wielkiej witalności, głodu życia. Krytycy i badacze li­teraccy byli albo gorącymi wielbicielami Joyce’a, albo zaciekłymi przeciwnika­mi jego twórczości i stylu życia. Mann, Eliot, Seldes chwalili go za odwagę, bez­kompromisowość, nową prawdę psychologiczną i artystyczną, wreszcie za śmiałe łamanie utartych konwencji narracyjnych. Przeciwnicy poetyki au­tora „Ulissesa” ganili go za „ośmieszanie tematów ważnych i grubiańskie szkalowanie wybitnych person” , chaotyczność narracyjną i ... pornogra­fię.


Nowej jakość literacka
Musimy jednak mieć świadomość, że ze spuścizny literackiej tego krnąbrnego syna Dublina czerpali, jak ze świeżego źródła m.in. Wiliam Faul­kner, Thomas Eliot, Virgi­nia Woolf, Samuel Beckett (inny wybitny Irlandczyk), Dylan Thomas czy sam Trumam Capote – autor „Śniadania u Tiffaniego”.
Siłą nowatorstwa Joyce’a w dziedzinie prozy było śmiałe eksperymento­wanie z substancją czasu, totalna afirmacja w ciągu narracyjnym niczym nie skrępowanego monologu wewnętrznego (słynny - „strumień świadomości” - „stream of conscioisness” - monolog Molly Bloom z „Ulissesa”), wreszcie kreo­wanie symultanicznej kon­strukcji powieści („Portret artysty z czasów młodości” , „Ulisses”).

Foto 2: Oto Dublin, jaki na zawsze zapamiętał autor „Ulissesa”. Fotografię, która przedstawia most D. O’Connella i obecną O’ Connell Street wykonano w 1903 roku.

Pomówmy jed­nak o wizerunku Dublina w utworach Jamesa Joyce’a. Dzisiaj, sto lat później od momentu, gdy nasz bo­hater w ekstrawaganckim stroju przemierzał ulice tego miasta, na każdym niemal kroku natykamy się na pamiątki związane z życiem autora „Dublińczy­ków”. Rozważania o po­szczególnych utworach Joyce’a będą stanowić dla nas kanwę do opowieści o jego burzliwym życiu.


Ucieczka…
Co ciekawe, i może nas to bardzo zasta­nawiać, James Joyce więzy z Irlandią zerwał w wieku 22 lat.
W 1904 roku, wraz ze swoją towarzysz­ką życia Norą Barnede, wyjechał z Irlandii rozpo­czynając życie włóczęgi i tułacza. Najpierw osiadł we Włoszech, gdzie często zmieniał miejsce pobytu i rozliczne, dorywcze pra­ce. Potem z rodziną żył we Francji, by w końcu doko­nać żywota w Szwajcarii.
James Joyce zadebiuto­wał w 1907 roku zbiorem wierszy „Chamber Music” - „Muzyka Kameralna” (Karol Szymanowski, pod koniec lat 20 – tych ubie­głego wieku, skompono­wał muzykę do czterech
wierszy z tomu „Chamber Music” Joyce’a. Wiersze przełożył na język polski Jarosław Iwaszkiewicz). Jednak krytycy i biogra­fowie zgodnie uważają za jego rzeczywisty i w pełni dojrzały edytorsko debiut zbiór opowiadań „Dubliń­czycy”.
Młody Joyce patrzył na Dublin okiem dekadenta zranionego chorobą końca wieku. Fin de siecle uosabia złowrogo brzmiąca fraza unosząca się nad wersetami „Dublińczy­ków”:

„/.../ Nad Dublinem unosi się wszech
ogarnia­jący odór rozkładu”/…/

Ten metafizyczny ból duszy miał swoje ucieleśnienie także w fizycznej istocie. Trzeba pamiętać, że Irlan­dia przełomu XIX i XX wieku była sceną, gdzie panował polityczny chaos i anarchia, szczególnie od daty obalenia rządów i śmierci Jamesa Stewarta Parnella (patrz ramka). Niedożywienie i katastrofalne warunki sa­nitarne sprawiają, że tysią­ce Irlandczyków umiera z powodu głodu i chorób za­kaźnych (pomiędzy rokiem 1848 a 1853 śmiertelność Irland­czyków osiągnęła poziom najwyższy w ówczesnej Europie bez wojen i krwa­wych zajść). Wielka nędza, alkoholizm i plaga syfilisu to obraz stolicy Irlandii początku XX wieku. J. Joy­ce z dokładnością cyfro­wej kamery przelewał te smutne obrazy na papier. Wierność i dokładność – to cechy stylu Joyce’a. Bez względu na to, czy opisy­wał szare, skąpane w bło­cie kamieniczki miasta, czy ziemisto – brązowe twarze Irlandczyków skąpane w odorze taniego alkoholu – ten opis musiał być wier­ny. Dzięki dokładności odwzorowywania rzeczy­wistości, brudnej i bezna­dziejnej, krytycy literatury często przyrównują go do wielkich mistrzów fran­cuskiego naturalizmu Zoli i Flauberta („ach ten Joy­ce – ten irlandzki Zola”). Sam Joyce przestrzegał jednak czytelnika przed dosłownym rozumieniem jego utworów: „Chcę, aby czytelnik rozumiał mnie (moje słowa) zawsze raczej przez to – co sugeruję, niż przez to – co bezpośrednio przedstawiam” - tak zwykł mawiać autor „Ulissesa”. Co to oznacza? - tylko jed­no – poszukiwanie „dru­giego dna”, rzeczywistej idei utworu, ukrytej czę­sto przez naturalistyczne detale, które w pozycjach Joyce’a stają się kolejnym poziomem ku poznaniu symbolicznemu uniwer­sum wszech świata.


Mistrzowska „zwięzła fraza” – „Dublińczycy”

W zbiorze „Dublińczycy” James Joyce umieścił 15 opowiadań. Na swój wyrafinowany sposób „Dublińczycy” Ja­mesa Joyce’a, z ich kroni­karską , prawie reporter­ską dokładnością, można przyrównać do „Opowie­ści kantenberyjskich” G. Chaucera. „Czasy inne, a ludzie – ich problemy, du­sze i serca – wciąż te same. Te same wciąż...” – chce się zacytować jednego z romantycznych
klasyków. Głównym tematem „Dub­lińczyków” - motywem, który spaja wszystkie opowiadania – jest upa­dek wszelkiej wartości. Owo zagubienie „tego co najistotniejsze” oddala ty­tułowych mieszkańców Dublina od spełnienia marzeń. Upadek wartości uosabia pijaństwo, deka­denckie rozpasanie seksu­alne, obskurantyzm du­chowieństwa, zakłamanie i prymitywizm myślowy mieszczaństwa, wreszcie całkowity paraliż irlandz­kiej sceny politycznej po śmierci Charlesa S. Parnel­la. Te niespełnione marze­nia Joyce nazywa „długim, powolnym konaniem dzie­ci starej maciory (Irlandii), która powoli pożera włas­ny pomiot”.
Joyce upatrywał upad­ku irlandzkiego ducha w brytyjskim zniewoleniu i braku wiary synów pra­starej Hibernii, iż stan beznadziei można prze­zwyciężyć czynem. Hen­ryk Sienkiewicz w czasach zaborów pisał „ku pokrze­pieniu serc” - James Joyce (w moim odczuciu) pisał o Irlandczykach i dla Irland­czyków szczerą i brutalną prawdę o nich samych „ku serc przebudzeniu”.


Parnell – bohaterem mło­dego Joyce’a

Nad autorem „Chamber Music” jak cień zawisła postać Charlesa Stewarta Parnella, który uosabiał dla
irlandzkiego pisarza złoty sen o wol­ności. Gdy sen mógł prze­istoczyć się w jawę – sami Irlandczycy do tego nie dopuścili, grzebiąc swoje­go politycznego wybawcę (Ch. S. Parnella) w nurtach „śmierdzącej, staromodnej obyczajowości”.
Swój pierwszy wiersz młody James Au­gustine Aloysius Joyce na­pisał w wieku 9 lat (około roku 1891 roku). Był to gorzki i zaangażowany pamflet na przeciwników politycznych (a dawnych przyjaciół i zauszników wielkiego przywódcy) J. S. Parnella. Młody Ja­mes napisał go na wieść o śmierci swojego bohatera, „króla Irlandii bez korony” - jak w wieku późniejszym zwykł mówić o Parnellu. Pamflet piętnował zdradę, podłość i dwulicowość by­łych towarzyszy polityka.
To doświadczenie ukierun­kowało patrzenie pisarza na wszystko co irlandzkie – chore, gnuśne, głupie i nielogiczne. Śledząc losy Jamesa Joyce’a musimy zdawać sobie sprawę, że „sprawa Parnella” wska­zała kierunek rozwoju dla kształtującego się świato­poglądu pisarza. Egon Na­ganowski w „Telemachu w labiryncie świata” napisał: „/.../ Sprawa Parnella /.../ była niewątpliwie pod­łożem, na którym wyrósł późniejszy krytyczny i sarkastyczny stosunek pisarza do kraju, który nie umiał docenić swoich wielkich ludzi, „kraju przeznaczo­nego przez Boga na to, by być wieczną karykaturą poważnego świata”, do wyspy która jest „polem cierni /.../.”


Czas „Ulissesa”…

Pod wielkim urokiem „Ulissesa” byli dwaj wielcy nobliści – Ernest Hemingway i Winston Churchill. To dzieło właśnie przyniosło Joyce’owi nieśmiertelną sławę.
Na ponad 800 stronach Joyce zawarł urzekającą, choć trudną w odbiorze, epopeję – mit o swoim mieście Dublinie, swojej ojczyźnie – Irlandii; wreszcie – całych dziejach świata (zakończenie opisywania wielkiego mega – mitu świata zawarł autor w swojej ostatniej powieści „Finnegans Wake”). To wszystko, James – dublińczyk, z precyzyjną dokładnością oparł na podstawie wspaniałego (tak w treści, jak i warstwie konstrukcyjnej) eposu Homera z ok. 750 r. p. n. e. – „Odyseja”.

Foto 3: Muzeum im. Jamesa Joyce’a w wieży Montello (nadmorskie Sandycove). To właśnie stąd wyrusza Stefan Dedalu w poszukiwaniu samego siebie na mapie życia i swojego duchowego ojca – Blooma.

Dublin uosabia w powieści (jako nieco sparodiowana metafora) świat starożytny z czasów Homera. Znamienne jest jednak, że Joyce stolicę Irlandii opisał z reporterskim pietyzmem i dbałością o szczegół.
Dlaczego? Odpowiedź znajdujemy w jednym z listów autora do wielkiego przyjaciela Franka Budgena: /…/ „Chciałem dać tak wszechstronny obraz Dublina, by można było to miasto, gdyby pewnego dnia nagle zniknęło z powierzchni ziemi, odbudować na podstawie mojej książki”./…/
Akcja „Ulissesa” rozgrywa się w ciągu niespełna jednego dnia – 16 czerwca 1904 roku (to w tym dniu James Joyce poznał swoją późniejszą żonę – przewodniczkę duchową Norę Barnacle ). Na pamiątkę tego zdarzenia i upamiętnienia czasu powieściowego „Ulissesa” rokrocznie w Dublinie odbywa się popularny „Bloomsday”.

W powieści Joyce’a nocna wędrówka Leopolda Blooma jest tłem dla opisów Dublina. Tak więc czytelnik poznaje cudowną i monumentalną Montello Tower (to tutaj na wstępie powieści Buck Mulligan czyni poranną toaletę a Stefan Dedalus zbiera się do wyjścia po wypłatę do szkoły w której uczy). Namawiam do podróży kolejką do stacji Sandycove, aby każdy mógł się naocznie przekonać o pięknie Montello Tower i morskiej zatoki w którą architektonicznie została ona wkomponowana.
Tropiąc bohaterów „Ulissesa” trafiamy do domu przy Eccles Street 7 gdzie mieszkał Leopold Bloom nazywany przez przyjaciół Poldy (obok Stefana Dedalusa główny bohater powieści). Dostojny Bloom otwiera listy w gmachu Poczty Głównej przy O’Connell Street, spaceruje wieczorną porą drogą ku Sandymount, kierując się ku zatoce by medytować przy kościele „Star – Of – The –Sea”. Na cmentarzu Glasnevin żegna przyjaciela Paddy
Digmama, pije piwo w pubie przy Lincoln Street, zaś nocną porą spaceruje po uroczym Westland Row – jednym z mostków na Liffey.


Tropiąc Blooma i Dedalusa…
Praktycznie cała powieść to jedna, wielka i niezwykle wierna mapa ówczesnego Dublina. Trzeba
dodać, że pomimo upływu prawie stu lat od napisania „Ulissesa” topografia stolicy Irlandii prawie w ogóle się nie zmieniła. Fanom detektywistycznego tropienia Joyce’a i jego powieściowych bohaterów – polecam dwie książki, skarbnice wiedzy na temat miejsc opisanych w „Ulissesie”. Pierwsza z nich
to „Ulisses Guide” Roberta Nicholsona, zaś druga – „A Guide to the Dublin of Ulisses” pióra Franka Delaneya. Pozycja Delaneya to „biblia” dla uczestników słynnych „Bloomsday”, którzy z tym „magicznym podręcznikiem” w dłoniach są w stanie odtworzyć (i przebyć!) całą drogę Leopolda Blooma i Dedalusa, krok po kroku, szczegół po szczególe, by w końcu dziś zmieszać z powieściowym wczoraj i na powrót stać się kolejnym mitem.
Sam Joyce, nieporuszony i dostojny, trwa na cokole pomnika u zbiegu ulic O’Connell i Earl Street North. Artystka Marjorie Fitzgibbon znakomicie oddała naturę ducha pisarza. James Joyce odziany jest w zwiewny, długi paszcz i kapelusz. Resztę dopełnia elegancka laseczka i nieodzowne – w przypadku autora „Dublińczyków” – okulary, z nad szkieł których nie patrzy wprost w oczy dublińczyków, czy rzeszy turystów. Wzrok jego utkwiony jest gdzieś ponad horyzontem. „Obecny ciałem, ale z duchem i pragnieniami rozbieganymi po całym wszech świecie” – jak mawiał jego przyjaciel i długoletni sekretarz Samuel Beckett.


Tomasz Wybranowski
Foto: Tomasz Szustek
Grafika: Katarzyna Sudak

„Ulisses” składa się z 18 epizodów (tyle samo ksiąg liczy „Odyseja” Homera). Powieść kryje na swoich stronach dzień z życia akwizytora drobnych ogłoszeń, węgierskiego żyda – Leopolda Blooma. Aby zrozumieć przesłanie i ideę powieści, trzeba przeczytać lub znać przynajmniej w zarysie epopeję Homera. Każdy rozdział „Ulissesa” z jego bohaterami odpowiada kolejnym pieśniom homeryckiego eposu. Bloom to mityczny Ulisses – Odyseusz, jego niewierna i piękna żona Molly to Penelopa, zaś Stefan Dedalus to syn Odysa – Telemach.
Warto dodać, że powieść czekała długie lata na swoje wydanie. Joyce posądzany o „pornografię i jawne bluźnierstwa” długo szukał wydawcy. Pierwsze wydanie „Ulissesa” ukazało się w roku 1922 w Paryżu, nakładem Amerykanki – Simone Beach. 

Galeria

Zoom (73.32 kb)
Zoom (44.74 kb)
Zoom (57.42 kb)
Zoom (79.08 kb)
Zoom (42.01 kb)

powrót powrót

Logo
Copytight 2007 by Wyspa
All Rigths Reserved GogaNet: Strony Internetowe